Nie no - po prostu niesamowite! Na poprzednim tourze grała covery zespołów, które były mniej lub bardziej związane z miastem w którym koncertowała - to faktycznie było imponujące, bo czuć było, że jej naprawdę zależy na fanach. A teraz wielkie halo, bo zagrała swój własny cover ;-) Jak dla mnie granie tylko 4 utworów z wcześniejszych albumów i żadnego z "Taylor Swift" to kolejny dowód na odcinanie się od korzeni... Oczywiście koncerty wyglądają na ciekawe, dopracowane, Taylor też się poprawiła wokalnie(tylko, że te nowe chórzystki ją zagłuszają nieustannie), ale szkoda, że nie można już usłyszeć tych piosenek dzięki której ją polubiliśmy.
Cudowna niespodzianka :)
OdpowiedzUsuńI nawet stołek jest Red :)
OdpowiedzUsuńfajnie, że jeszcze gra stare piosenki :)
OdpowiedzUsuńkrąży plota, że na każdym koncercie będzie w tym momencie grała co innego, może doczekamy się TimMcGraw <3
OdpowiedzUsuńNie no - po prostu niesamowite!
OdpowiedzUsuńNa poprzednim tourze grała covery zespołów, które były mniej lub bardziej związane z miastem w którym koncertowała - to faktycznie było imponujące, bo czuć było, że jej naprawdę zależy na fanach. A teraz wielkie halo, bo zagrała swój własny cover ;-)
Jak dla mnie granie tylko 4 utworów z wcześniejszych albumów i żadnego z "Taylor Swift" to kolejny dowód na odcinanie się od korzeni... Oczywiście koncerty wyglądają na ciekawe, dopracowane, Taylor też się poprawiła wokalnie(tylko, że te nowe chórzystki ją zagłuszają nieustannie), ale szkoda, że nie można już usłyszeć tych piosenek dzięki której ją polubiliśmy.
Super, że dodała coś ze starszych płyt :)
OdpowiedzUsuń