Vanity Fair (skany)
21:25Wedle życzeń przetłumaczyłam co ciekawsze fragmenty tego wywiadu, w którym Taylor zdecydowała się odpowiedzieć na obecną nagonkę medialną. Zdjęcia nie są najlepszej jakości, więc niektóre rzeczy trudno rozczytać. Dodatkowo w galerii brakuje jednej strony - do zobaczenia tutaj. Póki co lepsze skany nie pojawiły się.
Nasza rozmowa schodzi na żart podczas Złotych Globów. "Podeszłam do tego tak - cóż, przecież potrafię się z siebie śmiać" - powiedziała Swift. "Ale koniec końców dodało to tylko ognia do tej nowej mody na wytykanie "Taylor Swift ma za dużo chłopaków" - no cóż, jeśli chcecie jakieś wielkie odkrycie - od 2010 roku chodziłam dokładnie z dwiema osobami." Conorem Kennedy i Harrym Stylesem. "Istnieją pokazy slajdów dziesiątków facetów, z którymi się uścisnęłam na czerwonym dywanie, zjadłam lunch lub napisałam piosenkę, a potem zostałam z nimi "połączona" - to jest absurdalne."
"Mam dość tabloidów, które twierdzą, że mam obsesję na punkcie facetów" - powiedziała mi Swift. "Po co miałbyś naprzykrzać się facetom? Oni tego nie lubią."
"Nigdy nie myślałam o pisaniu piosenek jako o broni" - powiedziała Swift, gdy popijałyśmy nasze lawendowe lemoniady. "Od zawsze był to dla mnie sposób na radzenie sobie z miłością, stratą, smutkiem, samotnością i dorastaniem. Kiedy piszę piosenki, to nigdy nie jest świadoma decyzja - to pomysł, który spływa na mnie o 4 rano, w środku konwersacji, w autokarze, w sklepie czy w łazience na lotnisku. Nigdy nie wiem, kiedy najdzie mnie jakiś pomysł i nigdy nie wiem, co to będzie."
"Każdy, kto prowadzi te plotkarskie serwisy, myśli, że cię przyszpilił, np. 'Taylor ma obsesję na punkcie chłopaków'. Dlatego muszę unikać tę części naszej kultury, bo zamieniają cię w fikcyjną postać."
"Mam obsesję na punkcie pracy" - ciągnie dalej Swift. "To jest rzecz, na której punkcie szaleję, o której ciągle myślę. Sądzę, że oni muszą wymyślać te różne punkty zaczepienia, bo moje życie osobiste nie ma żadnego szokującego punktu zaczepienia: chodzę do pracy, wracam do domu, czasem wychodzę z przyjaciółmi, czasem chodzę na randki. 'Ma 23 lata! Czasem chodzi na randki! Czasem wychodzi z przyjaciółmi na kolację!' - nikt na takie coś nie kliknie. Będą mieć kliknięcia tylko, jeśli zadadzą jakieś niedorzeczne pytanie, które nie będzie kwalifikowało się jako zniesławienie, bo ma na końcu znak zapytania."
"Czy Taylor Swift ma obsesję na punkcie chłopaków?" - pytam. Uśmiechnęła się. "Jako kobieta, która pisze o swoich uczuciach" - powiedziała. "A potem jest przedstawiana jako jakaś natrętna, szalona, zdesperowana dziewczyna, która marzy tylko ślubie i dzieciach - myślę, że jest to wzięcie czegoś, co potencjalnie powinno być celebrowane - kobieta pisząca o swoich uczuciach w otwarty sposób - i obrócenie tego w coś, co jest, szczerze mówiąc, dość seksistowskie."
Ma rację. Joe Jonasowi nie jest obce randkowanie (Camilla Belle, Ashley Greene, Demi Lovato), ani Jake'owi Gyllenhaalowi (Reese Witherspoon, Natalie Portman, Kirsten Dunst) czy Johnowi Mayerowi (zbyt wiele, żeby wymienić). Nawet Harry Styles, który ma tylko 19 lat, był widywany z wieloma dziewczynami (i starszymi kobietami, w tym 33-letnią Caroline Flack). Lecz nikt nie używa w stosunku do nich różnych wyzwisk, które rzucane są w stronę Swift. "Są playboyami" - mówi Swift. "Oni się bawią".
Przyjaciółka Swift opowiedziała mi o tym, jak to cała sytuacja ze Stylesem jest wypaczana w mediach. Ta młoda kobieta twierdzi, że Styles "ganiał" za Swift przez rok: "Przełamał jej opory, nie dając jej spokoju". A potem, zeszłej wiosny, jak powiedziała, był jeden weekend, "gdy zbliżyli się do siebie, a on mówił rzeczy w stylu - jesteś niesamowita, chcę z tobą być." Wkrótce po tym, gdy Styles był w trasie po Australii z One Direction, podobno wysłał smsa do Swift, żeby ostrzec ją, że w internecie pojawią się zdjęcia, jak "całuje przyjaciółkę na dobranoc" i dodał, że "to nic wielkiego". Jednak gdy Swift wyszukała te zdjęcia, odkryła, że "zwyczajnie się obściskiwali z rękami we włosach tej drugiej osoby".
Przedstawiciel Stylesa, Benny Taranti z Columbia Records, zaprzecza tym doniesieniom przyjaciółki Swift.
Swift zakończyła ten związek, kontynuowała jej przyjaciółka, po czym Styles przez resztę roku ganiał za nią, obiecując oddanie, obiecując, że już nigdy nie zejdzie z właściwej drogi. "Więc zeszli się ponownie, ale przez cały czas ona miała wrażenie, że on spogląda na każdą dziewczynę i myśli o tym, żeby się z tą dziewczyną zabawić". Potem gdy byli razem w Londynie w ciągu ostatnich paru miesięcy, Styles podobno "zniknął jednej nocy i później sprawiał wrażenie, jakby już nie chciał tego kontynuować". Teraz podobno, jak powiedziała przyjaciółka, pisze do Swift "non stop, pytając: 'Gdzie jesteś? Zadzwoń do mnie. Już wróciłaś?'"
Zapytałam przyjaciółkę Swift, czy wydaje jej się to dziwne, że ostatnie dwa związki Swift były z tak młodymi mężczyznami - nastolatkami, tak naprawdę. Powiedziała, że Conor to był "tylko dwumiesięczny wakacyjny romans" i, że Swift "mówi, że był świetny", jednak jego młodzieńczość okazała się być problemem. "To była dla niej taka huśtawka. Chodziła z Jake'iem [Gyllenhaalem] i Johnem [Mayerem], kiedy była bardzo młoda, a oni byli 30-latkami i bardzo przeżyła te rozstania. Więc to było na zasadzie: tamto bolało - to nie będzie. Ale jednak bolało."
"Ludzie mówią o mnie, że najwyraźniej kupuję domy koło każdego chłopaka, który mi się podoba - to jest taka rzecz, którą podobno robię" - powiedziała Swift tego wieczoru w swoim mieszkaniu. "Jeśli cię lubię, to kupię obok ciebie jakąś nieruchomość, tylko po to, żeby cię wystraszyć, żebyś mnie zostawił. Jakby to miało sens, jakby to było coś, co powinieneś robić".
Razem zaśmiewamy się z absurdalności tego stwierdzenia. "To zabawne" - powiedziałam. "To sprawia, że brzmisz jak psycholka". "Och mój Boże, myślisz, że tego nie wiem?" - pyta retorycznie Swift. "Jedną z rzeczy, jakie mówię sobie, żeby się uspokoić, gdy jest tego wszystkiego za dużo... Jeśli chodzą plotki o ciąży, to ludzie dowiedzą się, że to nieprawda, za dziewięć miesięcy. Jeśli chodzą plotki o kupnie domu, to dowiedzą się, że to nieprawda, gdy nie będziesz nigdy w nim widywana."
"Zeszły rok mojego życia był naprawdę świetny". (...) "Tak, muszę sobie teraz częściowo radzić z chaotycznym medialnym cyrkiem, ale za kilka tygodni to ucichnie, gdy ludzie zdadzą sobie sprawę, że nie zostało już nic, o czym można dyskutować"."Myślę, że jest w tym pewna lekcja - możesz żyć swoim życiem w taki sposób, że jesteś z tego dumny, a ludzie i tak znajdą powody, żeby cię krytykować" - powiedziała. "I tak dzieje się nie tylko w świecie, w którym ja żyję, ale też w gimnazjum, w szkole średniej, na studiach i kiedy zdobywasz pierwszą pracę."
"Rzeczy, których najbardziej szukałabym w chłopaku, to ktoś, kto widzi mnie taką, jaka jestem w rzeczywistości: 23 lata, metr osiemdziesiąt. Kogoś, kto chce poznać historie o mnie przed tym, jak stałam się sławna, rzeczy, których nie ma na mojej stronie na Wikipedii i które nie wydarzyły się na rozdaniach nagród. Kogoś, kto chce poznać dziewczynę, jaką jestem, ze wszystkimi moimi dokonaniami i wadami. Bez tej całej animowanej postaci, za którą uważa mnie większość osób, bo mnie nie zna... Chcę chłopaka, który będzie umawiał się ze mną jako dziewczyną."
"Wiesz, co zawsze robię?" - pyta. "Mam taki przycisk zdrowego rozsądku, który naciskam. Kiedy go naciskam, to jakbym sobie mówiła 'przestań narzekać, twoje życie jest świetne, nie narzekaj na to życie, przestań, twoje życie jest niesamowite'. Właśnie taki przycisk."
7 komentarze
Dzięki za prztłumaczenie;)
OdpowiedzUsuńwidać, że ją bolą te kłamstwa medialne, musi się męczyć tymi pytaniami o każdego chłopaka z którym tylko wymieniła spojrzenie czy uśmiech.
OdpowiedzUsuńAle podchodzi też z rezerwą więc powinna sobie poradzić :)
Dziękuję bardzo Luthien za tłumaczenie. Dobra kobieta z ciebie :). Odwdzięczył bym się jakoś ale nie mam koncepcji jak. ;)
OdpowiedzUsuńDzięki za przetłumaczenie...Taylor<33
OdpowiedzUsuńDobrze jest usłyszeć wersję Taylor. Aż mi się jej żal zrobiło jak to przeczytałam. Media potrafią tak wszystko wyolbrzymić, że czytając to, zastanawiałam się czy to, co wykreowali jest jedną i tą samą osobą, co Tay. Na szczęście bądź nieszczęście (zależy od punktu siedzenia) nie jest ona nawet w połowie podobna do oryginału. Ta 'postać fikcyjna' to jakaś dzika, niewyżyta zwierzyna, która czai się do skoku na ofiarę płci męskiej z gitarą w ręku.. Fajnie by było jakby ci wszyscy hejterzy przeczytaliby ten artykuł, a potem dopiero rzucali w Taylor mięsem. Dzięki, Luth, za świetne tłumaczenie. :)
OdpowiedzUsuńDzięki za tłumaczenie!
OdpowiedzUsuńŚwietny wywiad :) Fajnie, że przetłumaczyłaś :)
OdpowiedzUsuń