Welcome To New York

01:33

WELCOME TO NEW YORK

21 komentarze

  1. Link: https://www.sendspace.com/file/pd5yeo

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam nadzieję, że ta piosenka nie zostanie singlem...

    OdpowiedzUsuń
  3. Chciałabym móc to skomentować inaczej niż "WTF happened, Tedder", ale nie potrafię.

    OdpowiedzUsuń
  4. Luthien, jakiś działający link? Chyba sić spóźniłam zanim piosenka stała się międzynarodową tajemnicą :D

    OdpowiedzUsuń
  5. nowy link: https://www.sendspace.com/file/njd6bl

    OdpowiedzUsuń
  6. Chwytliwa, prosta, zajebista reklama Nowego Jorku. Zastanawiam się czy ona to zrobiła specjalnie czy przez przypadek.

    NOPE.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jakoś mnie to nie porwało. Mam nadzieję, że to będzie już koniec powtarzanych refrenów w piosenkach (nie wierzę, że to już trzecia taka x.x) oraz, że to nie będzie singiel. Nie jest to zła piosenka, ale no cóż, jest po prostu nudna :P jak na razie Out of the Woods wygrywa mój prywatny ranking, a ta piosenka jest nawet za skrawkiem piosenki z reklamy Diet Coke .

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak dla mnie spoko. Lepsze niż Shake it off :P Na pewno coś nowego... jeszcze nie słyszałam takiego brzmienia od Taylor.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czekałam na tą płytę a z każdą piosenką coraz bardziej się załamuję :( może jak przesłucham kilkakrotnie to polubię :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Cóż zgadzam się z Agatą... Z tym że WTNY nie polubię. Jak już mam słuchać takiej muzyki to wolę Katy Perry :(

    OdpowiedzUsuń
  11. Widzę, że opinie podobne do moich, to pozwolę sobie przekleić swój wpis z forum:

    Prawda jest taka, że po dwóch przesłuchaniach siedzi w głowie jak cholera i pewnie nawet będę jej słuchac przez najbliższych parę dni, ale to strasznie słaba piosenka :( To nie znaczy, że mi sie nie podoba, bo to ten rodzaj popu, który spodoba sie każdemu, bo jest chwytliwe, wpada w ucho (ku własnej rozpaczy zaczęłam podśpiewywać w trakcie słuchania :P) ale niestety nie oznacza to tego samego, co "dobra piosenka".

    Ogólnie potwierdzają sie moje przypuszczenia co do płyty. To będzie najsłabsza płyta w karierze Taylor, ale równocześnie ta, która oczywiście najlepiej się sprzeda i może nawet doczekamy się koncertu w Polsce ==' Równocześnie na 100% płyta będzie u mnie leciec na zapętleniu przez tydzień, może dwa, bo będzie mi sie podobać wszystko naraz, wszystko będzie wpadać w ucho, ale potem rzuci się ja w kąt, bo nic nowego się nie odkryje. Moim zdaniem po tym poznaje się dobrą płytę, że przy każdym przesłuchaniu odkryje się coś nowego, zaskoczy nas jakaś nowa piosenka, jakis niesłyszany dotychczas fragment muzyczny, a przy takim rodzaju muzyki wszystko poznaje się już przy pierwszym przesłuchaniu.

    Strasznie mi smutno, bo wczoraj wrzuciłam sobie cały folder Taylor do winampa i po OOTW włączyło mi się Red z CMA i było takie "aaach, jakie to piękne". Im więcej słucham piosenek z 1989 tym bardziej mam ochote wracać do staroci :D I porównuję sobie sytuację z wyjściem "Red" - owszem, też narzekaliśmy na Wagabundę, 22 itd, ale kurczę, wszyscy wiemy, jakie perełki się tam kryły. Płyta była w 50% naprawdę niezła. A teraz jak się doczekam jednej naprawdę dobrej piosenki, która powali mnie na kolana, będę bardzo szczęśliwa.

    No ale nic, pewnie zaraz WTNY poleci po raz piąty...

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja sie pod tym jak na razie podpisuje. Aczkolwiek poczekam te 6 dni na całą plyte

    OdpowiedzUsuń
  13. Ogólnie zgadzam się z Wami. Brakuje mi starej, dobrej Taylor, gdzie teksty chwytały za serce i wyciskały łzy. Moim zdaniem najlepszą jej płytą była "Speak Now", mimo że piosenki z nowej płyty są skoczne i całkowite inne, ale z każdą pojawiającą się piosenką mam wrażenie , że już gdzieś to słyszałam. Więc pojawia się pytanie, gdzie piosenki, które można by posłuchać w zaciszu domowym identyfikując się z sytuacją? Hmm, może jeszcze najlepsze przed nami. Na to liczę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Również się pod tym podpisuje. OOTW jest całkiem, całkiem - jedyne co mi się nie podoba to tak długie powtarzające się refreny. Natomiast Welcome to New York - przesłuchałam raz i mogłabym więcej nie słuchać, owszem tak jak Shake it Off wpada w ucho ale tak jak piszesz "wpada w ucho =/= dobra piosenka".
    Pozostaje mieć nadzieje na chociaż kilka dobrych ballad. A cóż jeśli nie to zawsze pozostają stare płyty :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Naprawdę chciałam, żeby ta piosenka mi się spodobała. NAPRAWDĘ. Ale chyba nie jestem w stanie się do tego zmusić. Jasne, cholernie wpada w ucho, jest wesoła i skoczna, ale strasznie słaba i tego nie da się ukryć. Jeśli cała płyta taka będzie, to nie wiem, czym wszyscy się tak zachwycali po Secret Sessions. Uwielbiam Taylor, ale nie wiem dlaczego zrezygnowała ze swojego olbrzymiego talentu do pisania na rzecz takich utworów... Ale sprzedaż będzie na pewno świetna, ludzie uwielbiają takie brzmienia.

    OdpowiedzUsuń
  16. Chciałaś powiedzieć "poczekam te 1/2 dni na wyciek całej płyty" :-P

    OdpowiedzUsuń
  17. Obstawiam piatek :D a najgorsze jest to ze jestem caly tydzien do 22 w prrracy i o wszystkim dowiaduje sie za pozno albo przez smartfona, na ktory oczywiscie nic nie sciagne :<

    OdpowiedzUsuń
  18. Wpada w ucho i może stać się hitem,ale niczym wybitym nie jest.Liczyłam na cos wiecej od duetu Swift/Tedder.No i podobnie jak przy SIO i OOTW strasznie denerwują te ciągłe powtorzenia.

    OdpowiedzUsuń
  19. Podoba mi się nowe brzmienie Taylor, fajnie, że eksperymentuję i nie obawia się wyzwań. Lubię ten powiew świeżości;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Piosenka jest całkiem fajna, podoba mi się początek. Oczywiście nie jest jakichś wysokich lotów i słuchając jej mam wrażenie że coś podobnego już nie raz słyszałam, w końcu to czysty pop. Jak na wstęp płyty to całkiem dobry wybór. Nic ciężkiego, wpada w ucho i jest przyjemna. Z dotychczasowych najsłabsza, to oczywiste ale na pewno nie gniot.
    Ootw dla mnie jak na razie nr 1, chociaż przy Shake it off świetnie robi się aerobic...można się bawić bez końca :)

    OdpowiedzUsuń